Tagi

, , ,

Rano miałam plany pojeździć metrem po muzeach. Zakupiłam nawet nowy metrobus.

Oczywiście metrem miałam DOJECHAĆ w okolice 🙂 Także wymyśliłam, że pojadę z pobliskiej małej stacji. Nie był to chyba najlepszy pomysł…

Poszłam na metro na Santo Domingo gdzie jest jedna linia tylko i się zgubiłam 😀 Tylko ja takie rzeczy potrafię 😀

Ale jakoś wyszłam z tej opresji zmieniając swoje plany 😛 Więc nie pojechałam tam gdzie chciałam, tylko tam gdzie trafiłam – jakimś cudem udało mi się trafić do Museo del Romanticismo, w którym już kiedyś byłam przelotem, tzn zwiedziłam póki co tylko sklepik bo muzeum już było zamknięte. Nie robiłam w środku zdjęć, tylko się napawałam sztuką w spokoju, ponieważ byłam chyba jedyną zwiedzającą o tej porze (któż to o 10 w pochmurny dzień wakacyjny trafia do muzeów? :D).

Muzeum Romantyzmu (bądź Romantyczne, z obiema wersjami się spotkałam) mieści się w XVIII-wiecznej rezydencji markiza Vegi-Inclána, który kolekcjonował dzieła sztuki (najcenniejsze dzieło wyszło z pod pędzla Goi), porcelanę, wachlarze oraz instrumenty muzyczne. Markiz był czołowym przedstawicielem ruchu romantycznego dominującego od lat 20 do 70  XIX w.

Przyspieszona wizyta w muzeum:

Natomiast gdyby ktoś miał wolne 10 minut i miał ochotę na mniej migawkowe podglądnięcie muzeum to polecam video z kanału hiszpańskiego Ministerstwa Kultury i Nauki (w 4 częściach):

1.

2.

3.

4.

Jak widać, muzeum jest doprawdy urocze i chętnie bym do niego zaglądnęła ponownie przy jakiejś kolejnej wizycie w Madrycie 🙂

Po szopingu wybrałam się w inny rejon miasta (ach znów to metro!) do Muzeum Ameryki (Museo de América).

MadridNa wyjściu z metra niemal „weszłam” na siedzibę dowództwa hiszpańskich sił powietrznych (pierwsze zdjęcie od lewej). Budynek z fasadą z granitu i czerwonej cegły naśladuje habsburską architekturę z XVII w. i odzwierciedla dążenie Franco do monumentalizmu w architekturze. Dalej znajduje się łuk triumfalny, Arco de la Victoria, zbudowany dla uczczenia zwycięstwa gen. Franco w wojnie domowej (zdjęcie w środku i po prawej). Za łukiem widać 92-metrową wieżę obserwacyjną Faro de Madrid z 1992 roku, która służy głównie do celów telekomunikacyjnych i do nadzorowania ruchu miejskiego. Można wjechać windą na sam szczyt i obserwować panoramę miasta. Zaraz naprzeciwko wieży jest i cel mej wyprawy, czyli Museo de América, w obecnej postaci funkcjonuje od 1994 r. W muzeum zgromadzono niezrównane zbiory przedstawiające kulturę byłych kolonii hiszpańskich w Ameryce Łacińskiej.

Museo de AmericaKto ma 5 minut, polecam poniższy filmik (nieznajomość hiszpańskiego nie jest wymówką bo wystarczy patrzeć na zdjęcia i słuchać muzyczki :)), a kto nie ma, musi się zadowolić moimi zdjęciami 🙂

Pierwsza sala ma na celu nakreślenie obrazu kultury południowoamerykańskiej.

Museo de America Museo de America Museo de AmericaSala druga to „Rzeczywistość w Ameryce”.

Museo de America

Jak widać muzeum bynajmniej nie zatrzymało się na prymitywiźmie i dba o jak najlepsze unowocześnienie czego dowodem są świecące mapy 😛Museo de America Museo de America Museo de AmericaByła też wystawa fotografii, na której niewątpliwie byłam ;p

Museo de AmericaKolejna część ekspozycji poświęcona jest społeczeństwu, etapom życia, gdzie mieszkali ludzie i czym się zajmowali.

Museo de America Museo de America Museo de America Museo de America Museo de America Museo de America„Społeczeństwo” zajmuje dwa piętra, między nimi można podziwiać takie oto cuda:Museo de America Drugie piętro: Museo de America Museo de AmericaImponujące są obrazy, między innymi uwieczniłam:

Museo de America Museo de America Museo de AmericaKolejna sala to „Religia”. Otwiera ją makieta ogromnej katedry w Meksyku:

Museo de AmericaMuseo de AmericaAle oczywiście co robi największe wrażenie na kobietach? Złoto! 😀

Museo de AmericaOstatnia sala poświęcona jest „komunikacji”. To tutaj znalazłam znane mi z I roku studiów dzieła literatury 🙂

Museo de America Museo de America Museo de AmericaOszołomiona ogromem zbiorów, zakończyłam wizytę gdzie? Oczywiście w sklepiku 🙂 Mam teraz piękne serpentynowe kolczyki i magnesy na lodówkę (nakupiłam ich w zapasie bo nigdy nie wiadomo, komu trzeba coś sprezentować, w efekcie, mam ich teraz nadmiar w domu :P). Naprawdę niechętnie opuszczałam to miejsce i średnio mi się widziało wychodzić w pochmurny dzień (szczerze mówiąc, zmarzłam :D). Ale wszystko co dobre, szybko się kończy 🙂

 

Reklamy