Tagi

, , , , ,

Tak więc nadszedł czas na kolejną wycieczkę poza miasto (i w zasadzie ostatnią podczas tej podróży). Jak głosi mój przewodnik „wycieczka nie byłaby w pełni udana bez spróbowania pieczonego jagnięcia lub prosiaka w jednej z wyśmienitych restauracji”. Zapewniam, że i bez tego wycieczka była udana 😀

Segovia położona jest kilometr nad poziomem morza, bajer. Okres świetności przypada na czasy rzymskie, o czym świadczy choćby słynny akwedukt z I w., mający 29 m wysokości i 728 m długości, 166 łuków a działał aż do lat 60 XX w. Ale zanim akwedukt, po drodze z dworca autobusowego natrafiłyśmy na uroczy romański kościółek z XII wieku, Iglesia de San Millán:

SegoviaNawet weszłyśmy do środka, ale zaczynała się akurat msza, na której kawałku nawet miałyśmy plan zostać, ale było tak mało emerytów, że nasze wyjście w środku mszy wzbudziłoby lekkie zamieszanie, więc wyszłyśmy jeszcze przed 🙂

SegoviaNo i wreszcie akwedukt! 🙂

Segovia Segovia SegoviaAleż przecież nie jest to jedyna atrakcja jaką ma do zaoferowania miasto 😉 Kościół z gniazdem na dachu to też nie lata obiekt 😛

SegoviaA czymże byłaby wycieczka bez prosiaczka i szyneczek?

cochinillo de Segovia :)Ale bądźmy poważni. Miasto poza murami jakie jest, każdy widzi:

SegoviaNatomiast wewnątrz murów mamy, przykładowo, Plaza de San Martín z pomnikiem Juana Bravo (walczącego o sprawiedliwość oczywiście) z kościołem Iglesia de San Martín (Św. Marcina):

Plaza de San MartínGdyby jakiś turysta się przypadkiem zagubił, pomocny będzie mu znak „wszystkie wyjścia” 😀

SegoviaRynek, czyli Plaza Mayor, ze swoim teatrem prezentuje się tak:

SegoviaNatomiast istny szał to późno-gotycka katedra. Zbudowana ze złotego piaskowca w XVI w. ma aż 18 kaplic.

Segovia SegoviaWewnątrz dałyśmy się skusić iluminacji. Otóż co chwilę w kaplicach były magiczne skrzynki, wrzuć eurasa, zrobimy iluminację obrazu. No to nawyobrażałyśmy sobie jakieś nadzwyczajne efekty świetlne i zainwestowałyśmy tego eura, a tu co? Jedna skromna lampeczka nieśmiało zabłysnęła 😀

Co jakiś czas „lądowałyśmy” przy murach rozpływając się nad pięknem okolicy:

Segovia Segovia Segovia SegoviaIdąc do Alcazaru, doszłyśmy do jakiegoś interesującego budynku i zaczęłyśmy się zastanawiać, cóż to jest takiego. Gdzieś były znaki na jakiś instytut chemiczny czy coś takiego. Zdziwiłyśmy się, czemu tu taki tłum przy tej chemii, i kolejki w kasie. No i otworzywszy mapę i przewodniki zorientowałyśmy się, że to właśnie jest Alcazar… Brawo za domyślność 😀

Segovia Segovia SegoviaWygląda jak z bajki (katedra w sumie też miała w sobie coś bajkowego), pochodzi z XIII w. Na wieżę (zdj. pośrodku) oczywiście się wdrapałyśmy, ale przedtem zwiedziłyśmy wnętrza:

Segovia Segovia Segovia

Z lotu ptaka Alcazar wygląda mniej więcej tak:

Na wieżę widokową prowadzi 150 schodów (w tym drabinka :D) ale widoki są przepiękne!

Segovia Segovia SegoviaNie mogłam się oprzeć 15 ujęciom katedry 😀

A tu już mury, którymi obeszłyśmy pół miasta w upale o 15 😀 Miałyśmy lekki kryzys gdy zaistniało ryzyko, że musimy zawrócić, bo nie ma przejścia, ale szczęśliwie udało nam się przecisnąć do miasta 🙂

SegoviaTak – tym murem szłyśmy! 🙂

Umęczone, trafiłyśmy na dworzec. Autobus ledwo co odjechał, następny bezpośredni za godzinę. Ale wcześniej miał być „przez wsie” ale to nie takie proste nim jechać: najpierw trzeba coś przebukować w automacie. Pomógł nam mega uroczy Hiszpan, ale głownie dlatego, że blokowałyśmy kolejkę a też chciał zdążyć na ten autobus 😛 Jechała z nami jakaś rozdarta baba, która ciągle miała do wszystkich pretensje (do nas o dziwo nie).

Jako, że dzień jeszcze młody, wybrałyśmy się do Pałacu na darmowe zwiedzanie. Kolejka była ogromna, ale nawet szybko poszło. Zwiedzanie, jak już wspominałam, wyglądało jak procesja: idziemy wszyscy gęsiego, równym krokiem, tylko obracamy głowy na lewo i prawo. Zdjęć nie robimy, niczego nie dotykamy. Króla niestety nie było, pomimo faktu, że miałam wtedy właśnie urodziny 😀 No trudno. W pałacowym sklepiku obkupiłam się w pocztówki i zakładki 😀 Dzień zakończony gdzie? Na montaditos i tinto, bo w końcu byłam już drugi dzień po antybiotyku 😛

Reklamy