Wszystko przeciwko mnie. Za dwa tygodnie o tej porze będę siedzieć w samolocie a tymczasem nie mam jeszcze nic zaplanowanego tak na dobrą sprawę, ani nie posprawdzane otwarcia i ceny muzeów etc, dojazdy do zamków (:D) no nic. A czemu? A między innymi temu, że oglądam hotele i pokoje i ciągle coś nie tak. Jak już wreszcie wybrałam lokum, które by nie było rozlatującym się hostelem bez windy, to się okazało, że większość serwisów, którymi się wspomagam WYMAGA numeru karty kredytowej. A takowej nie posiadam. Więc już niemal ze łzami w oczach (bo ciągle siedzę na tych stronach i niemal znam na pamięć adresy hoteli) byłam bliska podarcia biletu i spędzenia wakacji w domu. Z kartą PŁATNICZĄ w ręku. W dodatku od początku chyba cała rodzina uważa, że upadłam na głowę i że szczyt szaleństwa to powinna być wycieczka z biurem podróży, ale też samej to głupio.I czy ja tam „do tego Madrytu to w ogóle muszę lecieć?”.

Potem trochę się uspokoiłam, po raz setny przejrzałam regulaminy i znalazłam wreszcie stronę gdzie akceptują te karty debetowe. I poszukiwanie hotelu zaczęło się od nowa… W ekspresowym tempie wybrałam dwa, a co ciekawe, jak wszędzie bez posiłków ciągle było (no bo luksusowe hotele bez wind ani klimatyzacji, które oglądałam raczej takich udogodnień nie oferują :D) to nagle znalazłam hotel (dokładnie, w nazwie ma jak wół HOTEL a nie wszechobecne HOSTAL) *** ze śniadaniem, niewiele droższy od tego bez śniadania (z kolei atrakcje tamtego są takie, że wieczorem przychodzi na tą ulicę wiele prostytutek, ale generalnie jest to dzielnica bezpieczna haha 😀 Oto i cytat z komentarzy gości tego hotelu, którzy go bardzo chwalili). Tak więc dziś pobiegłam do kantoru, i jestem zwarta i gotowa do robienia rezerwacji, bo coś czuję, że mi to ktoś zwinie z przed nosa (przykładowo te kulturalne i spokojne prostytutki) skoro wszystko idzie nie tak jak się spodziewałam. Przede mną jeszcze odprawa on-line, której nigdy jeszcze nie robiłam, mam nadzieję, że nic nie poknocę. No nic to, chciałam być niezależną podróżniczką, organizować sobie wszystko SAMA od A do Z (pierwszy raz w życiu bo przecież nigdy sama nie latałam po świecie), no to trzeba poznać blaski i cienie tegoż zjawiska.

Ale ale, ja tu tak narzekam, ale przecież BĘDZIE SUPER! :):):):)

Reklamy